Znowu zaczynają słodzić... A bez Waszego udziału to jeszcze bym groby z zeszłego roku objeżdżał
Chodziło mi raczej o to, że to nie jest kupa roboty, w większości wypadków nie trzeba nic robić, sprzątać, myć - takie rzeczy zwykle ogarniała Akademia. Wystarczy więc znaleźć grób, postawić znicz, zapalić wkład i już. Na 1.11 wszyscy chodzimy do bliskich na groby, czasami groby Widzewiaków są w okolicy, można iść przy okazji. Nie trzeba iść określonego dnia, o określonej godzinie, tylko jak komu pasuje. Naprawdę nie zapalamy wszyscy na "trzy-czte-ry", tylko dzieje się to przez cały tydzień poprzedzający Wszystkich Świętych, jak kto ma czas. Niektórzy chodzą na szybko sami, inni z dzieciakami, opowiadają historię Widzewa, albo osób do których się wybierają, a często są to postacie nieoczywiste. Czasami są scenki jak opisał powyżej Arek, bywa wzruszająco. Bywa i wręcz przeciwnie, bo z grobu Stachurskiego wygonił naszego wysłannika ktoś z rodziny, mówiąc że nie życzy sobie akcentów Widzewa na grobie wujcia. Ale i tak postawiliśmy i stoi od roku nieruszony
Podsumowując, to nie jest kupa roboty, a raczej fajna cegiełka pokazująca że Widzew to nie byle jaki klub. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w akcji.
A że potrafi to wciągać, to też jest kilka historii, o uczestnikach od lat, ogarniających nawet kilkanaście grobów... Są czasami i wyskoki ze sprzętem typu wiadro i sekator, tutaj nasza ekipa jest niepokonana, wszystkie starcia honorowo wygrane.
