Strona 3 z 3

Re: Historia Widzewa w telewizji

: sob sty 02, 2021 6:19 pm
autor: wojciu
Drogba pisze:
A Laskowski z nami sympatyzował


Laskowski po meczu w Dortmundzie przyszedł na sektor do nas.

Re: Historia Widzewa w telewizji

: ndz sty 03, 2021 2:39 pm
autor: swój
Przy pierwszym mistrzostwie po zwycięstwie 2:1 w Warszawie nad Legią też był u nas.

Re: Historia Widzewa w telewizji

: śr sty 06, 2021 2:23 pm
autor: Widzewia(K)rosno
Jako ciekawostkę pamiętam, że Eurosport transmitował sparing z Las Palmas w Hiszpanii, przegrany 3:0 (2001 r.)

Re: Historia Widzewa w telewizji

: śr sty 06, 2021 7:52 pm
autor: swistak
Widzewia(K)rosno pisze:Jako ciekawostkę pamiętam, że Eurosport transmitował sparing z Las Palmas w Hiszpanii, przegrany 3:0 (2001 r.)


Komentował ten mecz Borek ;)

Meczów sparingowych było w TV więcej, pierwsze to turniej towarzyski w dsf o którym pisałem. We wrześniu 1997 zagralismy mecz z Schalke, a transmisja była w otwartym paśmie Canal+ (jeśli ktoś posiada ten mecz to proszę o kontakt). W 2001 był Las Palmas w Eurosporcie oraz Werder Brema u siebie transmitowany w TV Toya. Toya też pokazywała mecz sparingowy w Legią w lipcu 2009.
Jeśli o czymś zapomniałem dajcie znać :)

Re: Historia Widzewa w telewizji

: czw sty 07, 2021 8:18 pm
autor: moni@
Taka mnie teraz naszła refleksja,że z tymi transmisjami z lat 80 i początku 90 nigdy nic nie wiadomo.Telewizja uwielbiała wkurzać widzów.Zapowiadano transmisję meczu ligowego,a zamiast tego bez słowa wyjaśnienia puszczano recital Mieczysława Fogga sprzed 10 lat.W drugą stronę też potrafili wk...pół Polski."Kolejny odcinek popularnego australijskiego serialu wyemitujemy w przyszłym tygodniu,tymczasem zaprezentujemy państwu transmisję meczu o mistrzostwo 1 ligi Motor Lublin-Olimpia Poznań,który zakończył się rezultatem zero do zera.Zycze dużo emocji".Takie czasy...

Re: Historia Widzewa w telewizji

: pt sty 08, 2021 11:10 am
autor: michu kk
z towarzyskich, to w Orange Sport był pokazywany finał turnieju copa del sol, w którym Widzew przegrał z (chyba) Szachtarem 1:0.

W samym turnieju graliśmy zajebistą piłkę na tle europejskich drużyn a w lidze skończyło się jak zawsze :mrgreen:

Re: Historia Widzewa w telewizji

: pn sty 11, 2021 2:59 pm
autor: swistak
Trafiłem na chyba najciekawszą sprawę związaną z transmisjami naszego Widzewa.
Wróćmy do 1999 i naszych meczów z Monaco. Mecz w Łodzi transmitowała Wizja Sport, natomiast mecz z Księstwa transmitował Eurosport 2. Najciekawsze są jednak kulisy, otóż pierwszy mecz transmitowała dla widzów we francji ich publiczna telewizja. Z powodu nieporozumień jeden z naszych działaczy (Grajek?, Pawelec?) nakazał przerwać transmisje dla nich po 25 minutach. Sprawa miała trafić do sądu...
Wklejam cały artykuł z "piłki nożnej":
Istnieje poważna obawa, że obecne występy w Pucharze UEFA mogą być dla Widzewa Łódź pożegnaniem z europejskimi boiskami na dłuższe lata. Klub ten plasuje się w dolnej połówce ligowej tabeli, a prawdopodobny przymus rychłej spłaty olbrzymiego zadłużenia może spowodować konieczność skierowania „pod młotek" tego, co w Widzewie najcenniejsze - piłkarzy. Spotkania z AS Monaco nabierają więc dodatkowego smaczku. Fanom łódzkiego klubu radzimy zarejestrować sobie mecz rewanżowy na kasetach wideo, by móc go potem odtwarzać w chwilach tęsknoty za rajem utraconym...

O ile oczywiście obraz ze stadionu Louisa II zostanie w Polsce pokazany. Mając na uwadze wielkie materii pomieszanie w temacie praw do sprzedaży tak cennego towaru, jakim są transmisje z meczów pucharowych Widzewa, możemy przypuszczać, że znów negocjacje trwać będą do ostatniej chwili przed pierwszym gwizdkiem sędziego, jak to było w przypadku potyczek z Fiorentiną. A nawet jeżeli transmisja się rozpocznie, to może zostać przerwana, co stało się z przekazem do Francji z pierwszego spotkania kontra AS Monaco. W Łodzi ze zdenerwowania zazgrzytał zębami sam Alain Giresse, który komentował zawody dla stacji France 2. Ponoć decyzję o wstrzymaniu sygnału podjął jeden z prezesów Widzewa, który osobiście wtargnął do centrali nadawczej. Tylko który? Andrzej Pawelec pierwszą połowę meczu obserwował na trybunie, natomiast Andrzej Grajewski oglądał zmagania stojąc przy wyjściu z budynku klubowego na murawę. Miałby więc bliżej...

Ale nie żartujmy z poważnej sprawy. W grze o transmisję z Łodzi udział wzięli: przedstawiciele niemieckiej agencji UFA (prawa do przekazu na Polskę), niemiecka firma CWL (zagranica), Jean-Claude Darmon - pośrednik z Francji oraz panowie Grajewski i Pawelec. Kto z kim podpisał jaką umowę, kto zobowiązania nie dotrzymał, kto zapłacił pieniądze, a kto je otrzymał - pozostaje tajemnicą, gdyż wszyscy zainteresowani przedstawiają odmienne wersje wydarzeń. Tak czy owak, pieniądze za transmisję z 21 października nie wpłyną do kasy Widzewa, podobnie jak stało się w przypadku zmagań z Fiorentiną.

Obecność Grajewskiego w klubie w tygodniu, kiedy Widzew grał z Monaco, wzbudziła pewne zdziwienie, wszak nie pojawiał się tam od dosyć dawna. Plotkowano, że przybył, by odkupić pakiet akcji Widzewa, znajdujący się w posiadaniu Sławomira Jarugi. Jednak Andrzej Pawelec stwierdził, że to on stał się posiadaczem tych wartościowych(?) papierów. Natomiast Grajewski utrzymuje, że karty dwudziestu ośmiu zawodników Widzewa są u niego zastawione za długi, jakie spółka ma u swego największego udziałowca. A winą za zamieszanie z transmisjami obarcza oczywiście Pawelca, który - według Grajewskiego - chce drugi raz spieniężać już sprzedany towar. Doprawdy - „rozwód" panów Pawelca i Grajewskiego wywarł bardzo zły skutek na sprawy klubu, do którego gorącą miłość obaj deklarują...

Trener Orest Lenczyk ma jednak inne kłopoty. Forma jego piłkarzy pozostawia wiele do życzenia. Mogło nieco dziwić pełne zadowolenie szkoleniowca z remisowego rezultatu, czemu dał wyraz po meczu z Monaco. Ale przestało w kilka dni później, gdy Widzew uległ najsłabszemu zespołowi naszej ekstraklasy - Groclinowi. Na tym tle naprawdę pozytywnie trzeba ocenić grę wicemistrzów Polski przeciw rywalom z Księstwa i zgodzić się ze stwierdzeniem Marka Citko, że najważniejsze, to nie przegrać u siebie. Łodzianie potrafili zneutralizować Trezegueta, nie radzili sobie tylko z dynamicznym Ludovikiem Giulym. Podjęli walkę w środku pola, stworzyli kilka sytuacji bramkowych, wstydu na pewno nie przynieśli. Jednak chyba wszystkim w klubie bardziej zależy na jak najszybszym oddaleniu się od strefy spadkowej w lidze, niż na podbijaniu Europy.

A o dobry wynik w Monako/Monte Carlo będzie tym trudniej, że u gospodarzy raczej już zagrają trzej zawodnicy, którym kontuzje uniemożliwiły przyjazd do Łodzi: Fabien Barthez, Marco Simone i Marcelo Gallardo (jego występ jest najmniej prawdopodobny). Tak się składa, że są to największe, obok Davida Trezegueta i Ludovica Giuly'ego, gwiazdy zespołu. Jedyny piłkarz ASM, spośród czwórki ukaranej w Łodzi żółtymi kartkami, który nie będzie mógł na skutek tego wystąpić w rewanżu, to Meksykanin Rafael Marquez. I choć trener Claude Puel słusznie powiedział po pierwszym meczu, że drużyna Widzewa zagrała dobrze pod względem taktycznym, a jej piłkarze zaprezentowali spore umiejętności techniczne, to chyba nie obawia się specjalnie rewanżu. I nie zmieni zdania nawet, jeśli dowie się, że w łódzkim zespole zagra niedysponowany wcześniej Tomasz Łapiński, bądź któryś z innych nieobecnych w pierwszym meczu. A pewnie i kibiców Widzewa ten fakt nie natchnie przesadnym optymizmem...

Re: Historia Widzewa w telewizji

: pn sty 11, 2021 5:46 pm
autor: swój
Z tym rejestrowaniem meczu i utraceniu raju to były prorocze słowa.