''(Nie)Zapomniane historie" - scalone wszystkie części

wojciu
Klub 1910
Posty: 1833
Rejestracja: pn maja 12, 2008 6:20 pm
Lokalizacja: AlcoTurystycznyFanatyk

Re: "(Nie) Zapomniane historie" część 2 "Janusz"

Postautor: wojciu » czw mar 25, 2021 1:13 am

moni@ pisze:Z tym,że o ile Jezierski zbudował swoją postać na Łksie,o tyle Janas grając w Widzewie nie miał pojęcia o tym że będzie kiedyś kojarzony z Legią.


Owszem, jest racja w tym co napisałeś.
Swoje zdanie wyraziłem patrząc z perspektywy czasu.

moni@
Posty: 65
Rejestracja: sob lis 23, 2019 8:45 pm

Re: "(Nie) Zapomniane historie" część 2 "Janusz"

Postautor: moni@ » czw mar 25, 2021 1:21 am

wojciu pisze:
moni@ pisze:Z tym,że o ile Jezierski zbudował swoją postać na Łksie,o tyle Janas grając w Widzewie nie miał pojęcia o tym że będzie kiedyś kojarzony z Legią.


Owszem, jest racja w tym co napisałeś.
Swoje zdanie wyraziłem patrząc z perspektywy czasu.

Oczywiście,jak i mnie i każdemu kibicowi oni sie tak kojarzą.Chcialem tylko zwrócić uwagę na to żeby nie demonizować z punktu widzenia kibica Widzewa postaci i miejsc,bo o ile np Janas faktycznie kojarzy sie bardziej z Legia (choć i trenerem u nas był),to mecze w pucharach mnie osobiscie ani trochę nie kojarzą się z tym drugim klubem na którego stadionie rozgrywaliśmy mecze.A wręcz przeciwnie.Historia jest o tyleż fascynująca co zagmatwana.

swistak
Posty: 187
Rejestracja: ndz maja 11, 2008 1:42 pm
Lokalizacja: Zgierz

Re: ''(Nie)Zapomniane historie" - część 3 "Regulamin"

Postautor: swistak » pt kwie 02, 2021 12:47 pm

Regulamin to w skrócie spis zasad czy metod postępowania wewnątrz danej instytucji. W świecie sportu każda liga posiada taki właśnie regulamin.

Właśnie zasady w regulaminie ligi polskiej w jednym sezonie odcisnęły duże piętno na naszym klubie.

Cofnijmy się do sezonu 1983/1984. A raczej do końca tego sezonu. Widzew walczy o tytuł najlepszej drużyny w kraju z Lechem Poznań. A więc była to walka mistrza Polski, Lecha z wicemistrzem, Widzewem.
Po 30 kolejkach ligowych obie drużyny mają identyczny wynik, 42 punkty zdobyte.
Regulamin w takiej sytuacji wyjaśnia że w przypadku zdobycia równej ilości punktów przez dwie drużyny wyższe miejsce w tabeli zajmuje ta z lepszym bilansem bramkowym. W ten sposób mistrzem został Lech, a Widzew po raz 6 wicemistrzem. Otóż bilans Lecha to 47-21, a nasz 43-25.
Jakby jednak zapis był taki w którym o wyższym miejscu w tabeli decydowały by mecze bezpośrednie tytuł przypadł by nam, bowiem wygraliśmy z Lechem oba mecze.
Cóż z tego że podopieczni Władysława Żmudy przegrali tylko 3 mecze, zremisowali jednak aż 15.


W tym samym sezonie regulamin bardzo mocno popsuł plany i ambicję także naszych juniorów, zarówno tych młodszych, jak i tych starszych.

Zacznijmy od juniorów młodszych. Następcy Smolarka i Młynarczyka, jak o nich mówiono, nie mieli sobie równych w naszym okręgu, wygrywając zdecydowanie ligę. Posłużę się opisem redaktora Szymańskiego który tak podsumował ich grę:
"Przypominam sobie pewien listopadowy dzień ubiegłego roku. Na Stokach, w szczerym polu, za polnymi pagórkami, schowane jest boisko. W gwarze piłkarskiej określa się je mianem klepiska, choć trzeba przyznać, że nawet Boniek i jego koledzy przygotowywali się do sezonu na tym placu gry. Uzyskało ono więc swego rodzaju nobilitację. A w tym dniu młodzi futbolowi adepci, w koszulkach z emblematami Widzewa, toczyli mistrzowski mecz w lidze juniorów młodszych. Wokół lini bocznych niewielu kibiców (przeważnie rodzice i koledzy), przenikliwy ziąb, a na boisku zacięty pojedynek, a właściwie gra do jednej bramki. Przeciwnikami następców Smolarka i Młynarczyka jest zespół o mniejszych piłkarskich umiejętnościach, który czyni wszystko by przegrać jak najmniejszą różnicą bramek. Nie za bardzo im się to udaje. Ich bramkarz dziesięciokrotnie wyciąga piłkę z siatki, podczas gdy jego rywal tylko raz musi to uczynić. Po zakończonym meczu kierownik drużyny wyciąga z pokaźnej teczki smaczne jabłka i częstuje nimi swoich zawodników. Ci szybko wbiegają na skarpę i truchtem udają się do szatni, znajdującej się o 300 metrów od szkoły. Tam ciepły prysznic, chwila przerwy i do domu...
Tram trenera Ryszarda Polaka, byłego piłkarza Łks, zajmującego się szkoleniem piłkarskiej młodzieży w Widzewie, w każdym meczu wywołuje postrach u przeciwników. "Perełka", " Pawka", "Chudy", " Kiwka" gromią zespół za zespołem. Najwyższe cyfrowe zwycięstwo to 35:0! To musi budzić piłkarski szacunek. Pierwszą rundę zespół Widzewa kończy na pierwszym miejscu, nie mając żadnego straconego punktu, pokonując na wyjeździe swych najgroźniejszych rywali, rówieśników z Łks 2:0. Ma na swym koncie 136 bramek zdobytych i bodajże trzy stracone. W Łódzkim Okręgowym Związku Piłki Nożnej, działacze, dochodzą do słusznego wniosku, że trzeba zmienić podział na grypy rozgrywkowe, bowiem supremacja Widzewa jest tak oczywista, że trzeba "dostarczyć" mu bardziej wymagających rywali, skoro najprawdopodobniej mogą reprezentować łódzkie piłkarstwo w finałach ogólnopolskiej spartakiady młodzieży (ps.wtedy nie było jeszcze mistrzostw juniorów młodszych. Nieoficjalnymi mistrzostwami były wtedy Spartakiady). Rundę rewanżową więc młodzi piłkarze Widzewa rozpoczynają w silniejszej, jak się potem okazało, teoretycznie grupie. Zaliczone mają wyniki z pierwszej rundy z zespołami, które również w tej "silniejszej" grupie walczą. Młodzi Widzewiacy nie dają jednak żadnych szans rywalom. W 18 meczach nie tracą punktu, a ich bilans bramkowy jest imponujący. 81 bramek zdobytych i tylko 5 straconych."

Takim właśnie sposobem młodzi widzewiacy wygrywają ligę i awansują do eliminacji spartakiady młodzieży która w tamtym roku odbywała się w Poznaniu. W grupie eliminacyjnej podopieczni trenera Polaka zajęli 1 miejsce, wygrywając w finale "A" Ostrovie, Wisłę Płock i Pelikana Łowicz.

Obrazek

W finałach XI spartakiady Widzew w grupie "A" wygrał pierwszy mecz z Hutnikiem Kraków 2:1, w drugim meczu przeciwko Arce Gdynia padł remis 1:1, a w trzecim meczu wygraliśmy z Kotwicą Kołobrzeg 3:0. W tabeli grupy zarówno Widzew, jak i Arka, mieli po 5 punktów. Wtedy wszedł do gry regulamin. Mówił on iż w takiej sytuacji nie bierze się pod uwagę różnicy bramek(a ta była dla nas korzystniejsza), czy meczu bezpośredniego, ale o miejscu w tabeli zadecyduje... losowanie, tak jest, losowanie. Dwa dni później podczas losowania moneta zrobiła o obrót za dużo i wyrzuciła nas z gry o finał. Do półfinału, jako zwycięzca trafiła Arka.
Dla potomności podam skład młodych Widzewiaków z tego sezonu : Maciej Mazurkiewicz, Paweł Chodakowski, Grzegorz Jańczak, Tomasz Łapieś, Mariusz Krajewski, Jarosław Łagodzińki, Witold Kubala, Jarosław Szewczyk, Sławomir Szumiński, Dariusz Trojanowski, Grzegorz Herman, Dariusz Małogowski, Piotr Rudnicki, Paweł, Winczewski, Sławomir Czajka, Włodzimierz Wiciński. Trenerem był Ryszard Polak, kierownikiem zespołu Lucjan Orczykowski.


To nie koniec nieszczęść i zamieszania związanego z regulaminem w sezonie 1983/1984.

Również juniorzy starsi mieli bardzo mocno z nim na pieńku.
Po wygraniu w sposób zdecydowany ligi międzywojewódzkiej, a następnie wywalczeniu mistrzostwa makroregionu juniorów, oraz wyeliminowaniu w barażach Włókniarza Pabianice, młodzi piłkarze zdobyli prawo gry w półfinałach mistrzostw Polski.

Obrazek

W klubie bardzo poważnie traktowano ten turniej, mówiło się o walce o tytuł mistrza. Juniorzy odbyli zgrupowanie w zajeździe "Na Rogach", w tym samym, w którym ich starsi koledzy przygotowywali się przed meczami w europejskich pucharach. Przed turniejem także odbył się spór Widzewa z Pzpnem o 2 piłkarzy powołanych w czasie trwania turnieju na obóz reprezentancji. Widzew wystąpił z prośbą o ich zwolnienie na czas turnieju, w odwecie PZPN groził ich zawieszeniem! Ostatecznie udało się i obaj w tym turnieju zagrali.
Młodzi piłkarze Widzewa trenowani przez Zbigniewa Tądera w lipcowym turnieju trafili do grupy wraz z Hutnikiem Warszawa, Polonią Bydgoszcz oraz Olimpią Poznań. Turniej zaś odbył się w Bydgoszczy. Zasady były takie iż zwycięzca grupy gra z finale z zwycięzca grupy 2, a zespół z miejsca 2 gra w meczu o 3 miejsce z 2 zespołem z 2 grupy.

Widzew w pierwszym meczu wygrał z Hutnikiem 4:1, w drugim pokonał Olimpię 2:1. Trzeci mecz z gospodarzami, Polonią, przegraliśmy 0:1. Po trzech grach zarówno Widzew, jak i Polonia miały identyczną liczbę punktów. Według regulaminu przedstawionego przez wiceprezesa do spraw rozgrywek juniorów PZPN, Pana Adama Czopko, przed turniejem półfinałowym, to Widzew miał spotkać się z chorzowskim Ruchem o tytuł mistrza Polski. Według przedstawionego przez niego regulaminu w takiej sytuacji rozstrzyga różnica bramek, a ta promowała nasz klub.

Obrazek

Ta radość nie trwała długo. Bydgoszczanie złożyli protest w którym odnieśli się do regulaminu rozgrywek juniorów z 1978 według którego w przypadku zdobycia przez dwie drużyny identycznej liczby punktów wyżej w tabeli jest ta z lepszym bilansem gier bezpośrednich. A Widzew z Polonią przegrał.
Powstało zamieszanie, Widzew oczywiście złożył odwołanie. PZPN zwołał posiedzenie w tej sprawie. Podczas tego spotkania jego uczestnicy głosowali nad dwoma wariantami. Pierwszy zakładał przyznanie miejsca w finale Polonii, drugi wariant to rozegranie meczu o miejsce w finale między Widzewem a bydgoskim zespołem. Większość opowiedziała się za Polonią i to ona zagrała w finale. Cała sprawa przesunęła termin rozegrania meczów finałowych i o 3 miejsce o 3 tygodnie.

Obrazek

Widzew ostatecznie zagrał przeciwko Odrze Opole. W pierwszym meczu w Opolu po golu Dariusza Marciniaka wygraliśmy 1:0. Rewanż na głównej płycie naszego stadionu,w obecności ponad 2 tysięcy osób, nie był udany, młodzi piłkarze przegrali bowiem 0:2 i ostatecznie zajęli 4 miejsce w Polsce.
Najważniejszymi piłkarzami byli: Andrzej Woźniak, Cezary Tąder, Paweł Zawadzki, Dariusz Marciniak, Krzysztof Pawlak. Ponadto w składzie byli : Misztal, Turek, Olczyk, Jeżyna, Świątczak, Pałasz, Głowacki, Jacak, Królikowski, Łopaciński, Bogdan.

Podsumowując, trzy różne rozgrywki, trzy różne regulaminy, w każdym zupełnie inny zapis. Każdy z trzech regulaminów zadziałał na niekorzyść naszego klubu.
Patrząc na suche wyniki niewątpliwie były dobre, jednak patrząc na kulisy tych wydarzeń widać że mogły być dużo lepsze.
Jedynie rezerwy naszego klubu w tamtym sezonie nie miały większych problemów z regulaminami, ba, odniosły sukces. Podopieczni trenera Mirosława Westfala poprzez dobre występy w okręgowych rozgrywkach Pucharu Polski, awansowali na centralny poziom tych rozgrywek.

moni@
Posty: 65
Rejestracja: sob lis 23, 2019 8:45 pm

Re: ''(Nie)Zapomniane historie" - scalone wszystkie części

Postautor: moni@ » pt kwie 02, 2021 2:56 pm

Z tamtej drużyny kojarzę tylko Chodakowskiego i Kubale.

Awatar użytkownika
Pomyslowy Dobromir
Klub 1910
Posty: 928
Rejestracja: ndz maja 11, 2008 11:31 am

Re: ''(Nie)Zapomniane historie" - scalone wszystkie części

Postautor: Pomyslowy Dobromir » pt kwie 02, 2021 5:40 pm

Wielkie brawa dla Świstaka za te wszystkie znaleziska i świetne opisy!

Ja ma parę zdjęć, ale już sam się pogubiłem, czy to na pewno z tego sezonu i meczów opisanych powyżej, bo opisy są strasznie pomieszane.

Obrazek

Obrazek

swistak
Posty: 187
Rejestracja: ndz maja 11, 2008 1:42 pm
Lokalizacja: Zgierz

Re: ''(Nie)Zapomniane historie" - część 4 "Cwejba"

Postautor: swistak » czw kwie 08, 2021 12:38 pm

W historii występów Widzewa, oraz lokalnego rywala, Łksu, zagrało kilka w jednej i drugiej drużynie kilku piłkarzy. Zazwyczaj stawali się oni wrogami kibiców jednej jak i drugiej drużyny. Jest jednak jeden piłkarz, który podpadł jednej i drugiej stronie, mimo iż nie rozegrał w nich nawet minuty. Kto to taki?

26 października 1993 na głównej płycie naszego stadionu odbył się mecz towarzyski. Naszym przeciwnikiem była reprezentacja Rosji. Do Łodzi sprowadził ją Andrzej Grajewski, który określał się jako menager Widzewa. Grajewski był także menagerem reprezentacji Rosji, to on zorganizował tournée Rosjan po USA, on także transferował piłkarzy z ligi rosyjskiej na zachód.

Reprezentacja Rosji, przygotowująca się do mistrzostw świata które miały odbyć się w 1994 roku na boiskach w Stanach Zjednoczonych, do Łodzi przyjechała prawie w najsilniejszym składzie. Kibice i działacze Widzewa, jak i lokalnego rywala, nie czekali jednak na takich piłkarzy jak Czerczesow, Szalimow, czy Onopko. Czekano na... Achrika Cwejbe. Czemu akurat na niego i czemu akurat działacze i kibice dwóch klubów?

Obrazek

W lutym tego samego, 1993 roku, działacze klubu zlokalizowanego przy dworcu Łódź Kaliska zaprosili na testy 27-letniego stopera Dynama Kijów, właśnie Achrika Cwejbe. Po dwóch tygodniach treningów i rozegraniu w tym czasie 3 meczów sparingowych, zdecydowano wykupić go z ukraińskiego klubu. Cwejba podpisał kontrakt wstępny, zainkasował zaliczkę za transfer (7 tysięcy marek) i udał się na Ukrainę, aby załatwić niezbędne formalności z pozwoleniem na grę w Polsce.
Achrik wyjechał i ślad po nim zaginął, działacze Łksu wypatrywali piłkarza dniami i nocami, ten jednak nie wracał.

Cwejba dość niespodziewanie przyjechał w kwietniu do Łodzi, ale... na Widzew. Potrenował, pokazał swe piłkarskie rzemiosło, przekonał sztab szkoleniowy że warto z nim podpisać kontrakt. I ten kontrakt 7 kwietnia podpisano. I ponownie wyjechał na Ukrainę załatwić formalności. Na Widzew miał wrócić 14 kwietnia. Wrócił, ale dopiero w październiku z reprezentacją Rosji rozegrać mecz towarzyski. Nic dziwnego że rozwścieczył działaczy i kibiców Widzewa, Łksu zresztą też.

W meczu tym, Cwejba wystąpił w wyjściowym składzie, jednak każdy jego kontakt z piłką "nagradzany" był gwizdami widzewskiej publiczności, prawie jak Marek Citko w kwietniu 2000 roku. Po 20 minutach Cwejba miał dość i symulując kontuzję zszedł z placu gry.
Co na to sam zainteresowany? W wywiadzie udzielonym przed meczem oczywiście wszystkiemu zaprzeczył. Zarzekał się iż żadnych umów nie podpisywał, a tym bardziej nie wziął pieniędzy za te umowy. Ostatecznie Cwejba został karnie przesunięty do rezerw Dynama, by latem 1993 przejść do Kamaza Nabiereżnyje Czołny.

Będąc przy tym meczu warto wyprostować błąd który pojawia się w mediach dotyczących autora bramki dla Widzewa. Wszystkie źródła podają Andrzeja Michalczuka. Prawda jest zupełnie inna. Szukając informacji o tym meczu dotarłem do archiwum Telewizji Polskiej w Łodzi. Tam zachował się skrót z tego meczu. Po obejrzeniu tego materiału w 100 % mogę napisać iż to nie Michalczuk strzelił tego gola, tylko Paweł Miąszkiewicz.


Wróć do „Historia Widzewa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości